Miles



Obudziłem się przed słońcem i spojrzałem przez okno. W mgle biegłaś z aparatem i obracałaś się w moją stronę. Uśmiechnij się, czytałem z Twych ust i tak robiłem. Po chwili nawet śmiałem. Wrzuciłem na siebie co było pod ręką, otwarłem szklane drzwi i wyskoczyłem na metalowy dach. Jak współczesny samuraj, przebiegłem między kominami, przeskoczyłem między budynkami i zeskoczyłem, tylko by znaleźć się tuż obok. Poczekałem, aż zrobisz koleje, podbiegłem, złapałem, uniosłem ku Niebu, i Boże, znowu pokochałem mocniej. Gdy zacisnęłaś na mnie swoje nogi, gdy pocałowałaś jakby jutro miało nie nadejść, gdy nie odpuściłaś, przez te kilka chwil oboje istnieliśmy tylko teraz, we śnie, w realności tym właśnie była idealność.


Gdy ściany tego świata walą się, trzymam Cię za dłoń. Gdy Niebo spada Nam na głowy, tulę Cię i prowadzę pod ziemię. W drobnej obietnicy chowam sens każdego dnia. W chwili czasu, który dopiero minie, w marzeniach, które spełniasz, kryję swoje uczucie. Czekam, aż położymy się Razem, czekam, aż znów Nasze spojrzenia się spotkają. Tak łatwo powiedzieć wtedy Kocham, tak łatwo uśmiechnąć i wtulić. W biciu serca zatracić i zapomnieć. W dotyku, który na długi czas pozostaje, oddychamy. Nawet gdy wszystko upadnie, ja będę miał wszystko czego pragnę.


Powstałbym z popiołów by Cię odnaleźć. Wzniósłbym się ponad cały świat, spadłbym pod niego, by tylko móc spojrzeć na Ciebie jeszcze raz. Gdy widzę na Twej twarzy smutek, chciałbym sprowadzić Ci gwiazdę która wszystko naprawi, gdy widzę uśmiech, och zapytałbym Słońce, czy nie może świecić jaśniej, bo Twojego ciepła nie przebije. Wsiadłbym do samochodu na gapę, tego który dąży donikąd, wierząc, że wszystkiego drogi i tak prowadzą do Ciebie. I choć samolot zdecydowałbym się nie lądować, wyskoczyłbym. By przebiec setki kilometrów, by zapomnieć o swoich słabościach i wątpliwościach, dla Ciebie warto zrobić wszystko. Bo z Tobą nawet uroniona łza ma największy sens.


To ja, z przeszłości, z przyszłości i ja teraz tulę się do Twojej duszy. Kiedyś byliśmy młodsi, kiedyś mieliśmy tylko spojrzenie. W tańcu znaleźliśmy siebie i zmieniliśmy dwa życia. W pocałunku, gdzie stopy znikały w śniegu. W tej chwili, szczęście znajdujemy w każdej sekundzie która Nas łączy. Spoglądam na Ciebie, gdy robisz zakupy, odwracasz się, gdy prowadzę samochód, uśmiechamy się, gdy te spojrzenia się spotkają. Na Naszych skromnych Wyspach, łącza się gładkie dłonie. Całując, dotykając, tuląc, będąc, mówiąc, jesteśmy. Za kilka chwil nadejdzie nowa chwila, już za moment będziemy coraz bliżej. A najpiękniejsze dopiero przed Nami.


When I wake up, well I know i'm gonna be,
I'm gonna be the man who wakes up next you
When I go out, yeah I know I'm gonna be
I'm gonna be the man who goes along with you

Komentarze

Popularne posty