Ja to Nic
Szymon Wydra & Carpe Diem - Teraz wiem
Możemy porozmawiać? Mów.
Mówię. Możemy? Dostarczone. Nie. Nie można. Nie można spojrzeć na siebie
ani na wspomnienie. Kto kogo bardziej okłamuje, kto komu bardziej mówi, że nic
się nie zmienia. Pędzę tę samą drogą, zjeżdżając na inny pas. Kiedyś błagając
by telefon wydał najcichszy dźwięk, teraz zamykam się w najgłośniejszej muzyce.
Możemy porozmawiać? Mogę coś powiedzieć? Dostarczone.
James Blunt / Ed Sheeran – Sacrifice
Wyświetlono. Kilka słów do przodu, dziesięć zdań do
tyłu, skrywane wyznania, zakrywane prawdy. Ciągle
Cię to trzyma, ciągle Cię to ma. Powinieneś znaleźć coś innego, powinieneś
znaleźć coś nowego, nikt tak długo nie chowa tego w sobie, bardzo to zdrowe,
brawo, dobrze Ci idzie. Zamknij się, skończcie już mówić, błagam
przestańcie już mówić, proszę. Dajcie mi już zaniknąć, dajcie mi już odejść,
proszę. Naprawdę źle się czuję, naprawdę już nie wiem. Wyświetlono.
James Blunt – Bonfire Heart
Zamykam ekran, wyłączam Internet. Cicha nadzieja, że to
minie, chłodne chwile, że może się mylę. Siadam przy biurku, skupiając się na
tym co ważne. To co niegdyś przewyższało wszystko teraz i tak wszystko zlewa.
Zawsze z boku, zawsze z tyłu, zawsze gdzieś dalej, dasz radę. W pewnej chwili, uruchamiam wszystko na nowo, patrzę jak
rozświetla się ekran, a po kilku sekundach gaśnie, znika w chłodnej realizacji.
Gaśnicą zgaszony płomień podlewany benzyną.
Rise Against - House On Fire
I to wszystko płonie, jak ten domek budowany miesiącami na
zmyślonej plaży. Moja głupota, mój debilizm, moje zrozumienie, moja szczerość,
która żyje dopiero teraz, zapałka odpalana od cygara, tworzy największy
płomień. Zamykają się wszystkie drzwi, zatrzaskują wszystkie okna, ale dla
nikogo nie jest już to istotne. Wszyscy stoją na zewnątrz i idą w swoje
pseudo-strony. Po co w ogóle się staram? Powiedz mi szczerze, chcesz jeszcze ze
mną rozmawiać? Dostarczono.
Thomas Rhett – Playing With Fire
Odbijany między lustrami, odbijany z pozostawioną, pustą
ręką. Stojąc sam na drewnianym parkiecie, stojąc sam w tym samym pokoju,
skrywając wszystko w tańcu, który dział się tyle kilometrów stąd. Wszystko
wybrane inaczej, wszystko stworzone pod przeznaczenie i przyszłość. Obiecaliśmy
nie kłamać, obiecaliśmy nie ranić, ale tak się po prostu działo. W idealnych
chwilach, pełni szczęścia. Z dala ode mnie, trzymaj się jak najdalej, idź spać,
już nigdy się nie odzywaj, nie pytaj, pamiętaj. Jak on mi się podobał. To wszystko miała być normalność. Godzina w
tygodniu, która nie wygrała nad dniami tuż obok, wszystko jest dobrze, nie
martw się, nic się stanie, zmienione w teraźniejszość, jak to wszystko
rozpierdala mnie od środka.
Shawn Mendes – Mercy
Tytułu nie było, tytułu nie będzie. Jak bardzo ja to
szanuję, jak bardzo podziwiam, jak to wszystko może po prostu nie obchodzić.
Jak od tego można ruszyć w sekundę, jak to wszystko było tylko jednym małym
stopniem. W pełni zrozumiałe, rozpocząć przed końcem. Jestem debilem,
absolutnym kretynem, po co jeszcze czytam, po co jeszcze staram się myśleć. Nie
zasługuję nawet na jedno buzi, czekając do piątej nad ranem na jeden, jedyny
znak, nie zasługuję nawet na drobną wiadomość. Dostarczono, wyświetlono,
najpiękniejsze chwile, przesunięty ekran, wszystko co ważne, upamiętnione, z
tobą nie będzie nawet śladu, o tobie nikt się nie dowie. Idealne słowa
wypowiedziane odpowiednie, a potem świadomy krok. Wszystko to tak naprawdę nic,
jeśli tak naprawdę spojrzysz. Ja to tak naprawdę nic, jeśli sobie przypomnisz.
Komentarze
Prześlij komentarz