Zaległe II



Kate Nash – One Eye

W kolejnej drodze spotkałem z reperkusjami poprzednich dni, znowu z przyciskiem gazu, odezwałaś się w mojej duszy. Stłumiłem to wszystko, zmieniając bieg, stłumiłem to wszystko myśląc o śmiechu, który teraz to wszystko mi wywołuje. Zagrałem, postawiłem wszystko na czerwień, ale wiedziałem, że wypadnie czerń. Z tym samym rytmem zaczął się cały świat, który teraz toczy się jak lawina.
Dojechałem na miejsce i zamknąłem się w chwili krótkiego spaceru. Zmarnowałem tyle chwil, tyle okazji, tyle momentów ukrywając najpiękniejszą część swojej duszy. Zatańczyłem wokół płomienia, który niegdyś był nasz. Każdej nocy z boku na bok, zmieniam swoje głupie myśli, teraz jednym krokiem przeszedłem trzy granice, teraz z twoją obojętnością jestem na Ty, teraz krążę już w jednym rytmie. Wpisując kolejne słowa w jednym i drugim miejscu, otwieram nową książkę.


OneRepublic – No Vacancy

Kiedyś zostawiłem sobie i wszystkiemu nadzieję, jeszcze niedawno trzymałem się kilku nieurwanych kartek kalendarza. Teraz zrzucam go ze ściany, teraz kładę się i wstaję bez sumienia. Nie wierzę w żadne słowa, które mówią mi inni, nie wierzę w żaden kwiat, morze pełne ryb, nie wierzę w każdą szansę, nie wierzę w przeznaczenie, nie wierzę w prawdę, nie wierzę, że ktoś zawsze dla kogoś, nie mam po co krążyć w wątkach, które tylko tracą dany moment. Jeśli jedno mogło żyć w sekrecie, drugie takim umrze. Nie ufam temu, że coś ma się stać, ale jeśli tak będzie, jestem tutaj, otwarty, pragnę. Próbowałem każdego sposobu, próbowałem wszystkich chwil, zachowałem prawdę dla siebie, teraz chcę kłócić się o wszystko, teraz już nie tego nie potrzebuję, teraz powiedziałbym każdy sekret, teraz się uzdrawiam. Łapią mnie uczucia młodszych lat, łapią mnie i te, które przychodzą za wcześnie, wsiadam i znikam.


Vigiland – Friday Night

Wydawało mi się, że zatrzymałem czas na jednej chwili, na sekundzie, gdy drzwi zamknęły się za tobą, gdy wszystko zostało olane. Teraz przypominam sobie, że właśnie wtedy nacisnąłem pedał do samej deski, wtedy odjechałem w zupełnie inną stronę i choć w porę się powstrzymałem, chciałem uciec. Już wtedy powstała nadzieja, powstał zalążek, kolejnego słowa. Teraz zapisuję swoje imię, otwieram kolejne drzwi, robię krok tam, gdzie wcześniej nie było mi wolno, ginie ten, którego wszyscy znali, najwyższy czas by to padło. Zagłębiam się w swoją głowę, przyciągam całe istnienia, zagłębiam się w wszechświecie, krążę wokół szklanki. Zatrzymujemy się w jednej chwili, by w marzeniach spojrzeć na gwiazdy, te piękne, które świecą tylko dla nas. Jeden tekst, jedno słowo, i tak mnie nikt nie słucha, i tak się wszystko tłumaczy. Napisałbym dla wszystkich list miłosnych, nikt nie rozpoznałby, że to ten sam tekst, nikt nie wiedziałby, ze to było już wcześniej. Zanika cenzura, mówię pierdolę, uciekam, do świata do którego trzeba dojrzeć. 


Imagine Dragons – Whatever It Takes

Wyznaję kilka grzechów, przeklinam co sekundę, zostawiam wiadomość na skrzynce, a potem nie wiem, który przycisk wcisnąć. Przyznaję się do wszystkiego, teraz nie ma sensu ukrywać już niczego. Nikogo nic nie obchodzi, cały świat milczy, jestem tylko krokiem w ich długiej ścieżce, złapcie mnie nim spadnę, nawet jeśli tam prowadzi moja droga.
Zaczynam drugie, gdy nie skończyłem pierwszego, piszę scenariusz, tworzę piosenki, gdy nie mam w sobie za grosz rytmu. Podskakuję i obracam się, gdy nie potrafię tańczyć, wiadomo kiedy ostatnio zrobiłem taki krok. Gaszę wszystko czego jeszcze nie zapaliłem, zatracę się w wyobrażeniach, by napisać kilka nowych słów.
Czuję, jak czasem łzy same płyną, czuję jak kilka słów zamkniętych w prostych zdaniach są tylko atakiem, idealnym ciosem, najlepszą obroną. Kilkoma kilometrami, jednym zamknięciem drzwi i powrotem do wykrzywionego uśmiechu w ruchu do przodu. Krzyczącego ja, pędzącego na złamanie karku, z wyłączonym telefonem, zanikam w ruchu.


Professor Green – Back On The Market

Powoli zaczynam sobie zdawać sprawę, ile jeszcze mam do opowiedzenia. Pisząc wiadomości, zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens, są wątki w których wiem, że szansa po prostu jest ukryta, inne, które pozostawiają proste dwuliterowe słowo, a potem odpuszczają. Przesuwam w lewo, przesuwam w prawo, rozumiejąc, że jedno i drugie nie ma sensu. Książka po okładce jest tym samym co wszystko teraz, niczym. Nie czytam, wyrzucam do śmieci. Wracam na rynek, który zawsze będzie pusty, gaszę samego siebie, realnie patrząc w świat. Szczerość ginie w kilku prostych słowach, nigdy nikt mnie rozpozna, bo słowa zanikną w głowie, zapomniałem zapytać, zapomniałem przeczytać, nie ma problemu. Wycofam się znowu, napiszę coś czego nie powinienem, według instrukcji i tak będę złym, według słów, wiadomo kto tak naprawdę był tym debilem, niepoważnym, który gasił płomień każdą gaśnicą, niech wszystko spłynie na mnie, zimny azot niech skruszy moją duszę. Jak to jest tak się czuć, jakie jest Schadenfreude, jak to jest…


Professor Green – One Eye On The Door

Są takie chwile, że HYMN pewnych sekund powraca do głowy. Słucha się go raz, słucha się go dwa, nie da się oderwać, bo prawda nigdy nie umiera. Jeden, dwa, trzy, czy to dni, miesiące, lata, orientuje się i znowu tonę. Obiecujemy sobie wszystko, gdy nie mamy czego dać. Jedno żyje teraźniejszością, która za bardzo kryje się za cieniem realności, drugie żyje przeznaczeniem, które wiadomo, ze prowadzi w inną stronę. Nie trzymam się przeszłości, realnie tworzę następny book. Patrząc ciągle w stronę drzwi nie ma prawdy, mówiąc cały czas wypierdalaj, nie ma pomyłki, dokładnie o to chodziło. Nie wstrzymywały się istnienia, wstrzymywała się przeszłość, witam w świecie, gdzie przepraszam jest nie wiedzą, a próba jest wspomnieniem na lata. Muszę się pośpieszyć, życie ucieka mi między palcami. Nie zbuduję niczego wielkiego, straciłem swój moment, nie jestem widać tym człowiekiem. Może jednak to właśnie moje spierdolenie, a jeśli to tylko ja kłócę się ze sobą z racji wszystkiego co już dawno się wydarzyło. Jestem już zmęczony, jestem już u góry, jestem już…


Professor Green – Goodnight

Każdego wieczoru wydaje mi się, że kładę się już do ostatniego snu. Dobranoc mówi mi świat, ale ja nigdy nie chcę kończyć dnia, który właśnie minął. Odliczanie zapisane na brzydkiej ścianie. Albo zrywam za dużo stron w kalendarzu albo przeszłość wisi tam za długo, myślałem, że jak wyznam całą prawdę to coś się zmieni, witaj w moim świecie, wszystkie przeczucia znajdują odbicie, to ja tu jestem prawdziwą wiedźmą w każdym sensie, gdy ktoś zapyta co czuję, powiem co chcą usłyszeć. Żegnam się z tymi, którzy obiecali, mówię dobranoc tym, którzy mówili, że się odezwą, bóg mi świadkiem, że czekałem. Nic już nie zostało, dlatego zamykam się w nowym świecie. Czuję się jak w sejfie, odcięty od wszystkiego co było, z obrotem widzę, że skrytki się nie kończą, mogę tylko iść dalej i możesz kiedyś jedną z nich otworzyć, nic nie potrafi mnie zatrzymać, próbują, ale ja mocniej, staram się, drążę dalej, znając prawdę. Stopnie ważności, stopnie realności, stopnie prawdy, każdy spojrzał na nie inaczej, teraz tylko jedno pada, choć ciągle w ruchu.


Chris Young – Losing Sleep

Kończy się dzień, kończy się wspomnienie, jeden głęboki oddech i znowu napływa, ta inna nadzieja.
Gasnące światła, płomienie pochodni, czasem pozostając świeczki. Tracone ubrania, tracona realność, choćby jedna chwila, zachowana dla dwóch dusz. Chciałem, chciałbym, żeby taki był świat, ale już nie ma na to szans. Łapię w dłoń najpiękniejszy kwiat, zaciągam się zapachem i kupuję go, by za chwilę zwiędnął. Zabieram go pod znane miejsca, składam w prezencie, gaśnie razem z każdym poprzednim płomieniem.
Choć ciągle o tym piszę, nie pamiętam jak dotyka plaża. Staram się przypomnieć jak ocean zalewa stopy i jak kładę się na chłodnym piasku, myśląc o innych dniach. Wszystko było takie inne i niezwykłe, gdy siedziałem tam i wszystko w sekundzie zanikało. Dlaczego nie mogłem tam zostać?
Musiałem wrócić, musiałem pokochać jeszcze mocniej, musiałem przegrać, żeby zrozumieć. Poszukując idealnej historii, sama mnie znalazła.


Sia – We Can Hurt Together

Wszystko zanikło, jeden reflektor na jednym biurku, brawo dla oświetlenia. Usiadł przy biurku i rozpoczął pisanie swojej taniej epopei. Dołączył elementy filmowe, czyniąc z tego idealny scenariusz. Wsłuchał się w rytmy, które rozrywały mu bębenki i napisał kilka piosenek, tworząc z tego najpiękniejszy musical. Obrócił się i spojrzał w realność, która była tylko dla niego sekretem. Piękny dom wokół którego biegał pies, grupka dzieci cieszyła się wszystkim, on robił krok w stronę idealnej osoby, tylko dla niego, tylko prawdziwie, w zaufaniu.
Trudno mi uwierzyć w jakąkolwiek prawdę przyszłości. Znam te, które są realne, teraz już nie czuję tych, które przeczuwałem, to wszystko już się wydarzyło. Choć nadchodzi tabula rasa  i tak jest to tylko część manuskryptu. Chciałbym znać to wszystko, chciałbym znów wiedzieć jak wszystko się potoczy, ale teraz już nie mam na to szans. Straciłem się cały świat, pozostał tylko chłód i udawanie, nie mam sił już dla samego siebie, w poznanej historii, zapisuje kolejne strony. Szukam zakończenia dla jednego ja, żeby znaleźć początek dla każdego następnego.

Czyli jesteś tutaj przejazdem?

Komentarze

Popularne posty