Blisko
Rascal Flatts - I Like The Sound Of That
Głupi jestem, głupio się czuję. Nie powinien się odzywać,
nie powinienem polecać niczego. Włączam te same odcinki, tych samych seriali,
przed tym samym monitorem ronią małe łzy, szukam następnego dnia. Widzisz,
takie to wszystko jest, gdy starasz się zrobić wszystko naraz. Wsłuchuję się w
to jak uderza piorun, w to jak chowaliśmy się przed tłumami. Jestem tylko małym
krokiem w stronę na nowo uruchomionego prądu, niech ogień znów płonie.
MOGUAI - Tinhauser
Rozpalam wszystko co istnieje, rzucam głową w każdy
kierunek, oblewam wodą cały świat i zawsze cofam się kilka kroków, boże czemu
to płonie. Wskakuję do samochodu i pędzę dalej. Z głębokimi oddechami nie
oglądam za siebie, wszystko mija między budynkami, małe uliczki i salony
zbudowane z przyszłości mojej poprzedniości, krok po kroku, Jack Orlando mego istnienia. Przepraszam
wszystkich za moje odezwanie, przepraszam, że się starałem, przepraszam,
przyjmuję na siebie całą winę i płynę dalej. Jeśli wiem jak jest, jeśli znów
się mylę, jeśli mam zrozumieć, zrobię to wszystko i prostu się oddalę, kołysząc
się. Do jednego rytmu, zakręcę, odpłynę.
Barns Courtney - Fire
Idę z drugą – pseudo wizją, przesuwając się między drogami, dalej
nie kończąc historii, któregoś tekstu, na co komu fabuła. Toczy się rytm, beat,
słowa, idziemy jedną ścieżką według słodkiej melodii. Za nami kroczą cienie i
ślady naszej przeszłości. Po co tam spoglądać? Może lepiej złapać swoje dłonie
i od razu wskoczyć w lawę? Lecimy,
opadamy, czujemy coraz większe ciepło, boże, jakie to dziwne. Nie, to to tylko
słońce, które kąpie jedno ciało w samotności, nikogo to nie zmyli. Nie ma po co
próbować świata oszukać, wszyscy poznają prawdę, jedną czy inną. A jednak
bije ten płomień, bije ta chęć i próba, rozbijane okna i drzwi, utkwione w pokoju
próby. Chcesz się ze mną próbować? Dajesz.
Pól życia spełnionego na rozbijaniu wielkich przejść, które w końcu ustępują,
padając na podłoże. A teraz… gdzie to wszystko jest?
Poets of the Fall - Love Will Come to You
Raz. Dwa. Trzy. Nawet inni podziwiali wytrwałość, nawet inni
spoglądali z zazdrością. Tu płynie nadzieja, tu płynie szansa. Wszystko ma
szansę, proszę wytrwaj ponad wszystko, a stworzy się idealny świat. To godne
podziwu, to jest takie piękne, jakie te słowa są idealne, nie ma nic
piękniejszego. Spróbuj, zaryzykuj, a wszystko się zmieni. Zagubieni w kroku,
zagubieni w pocałunku i już tych, pierwszy otwartych drzwiach, zgubione trzy
światy, ideał. Kilka kroków i ostatnia paczka rzucona w śnieg. Jakiż wspaniały
był ten następny poranek, jak tragiczny jest dzisiejszy dzień, nie pozostaje
już żadna droga. Śnieg, jesień, popatrz jak wszystko kwitnie, boże jak ciepło,
znowu robi się chłodno, a my trwamy. Prawda? Prawda? Dlaczego nie odpowiadasz?
Zanikam. W perfekcyjnie miejscu wyrzeźbionym dla naszych ideałów, spotykamy się
późnymi nocami i sprawiamy, że sekundy są perfekcją, a żaden czas nie istnieje.
W realizacji wracam do domu, w tęsknocie szukam pragnienia. Choć to wszystko już
się stało, choć to wszystko zdążyło już się popsuć, choć to wszystko to
zamknięta przeszłość, ciągle się pojawia. Opadając rosa, czasem po prostu
wraca. Zaniknę we wszystkim o co prosisz, zamknę się w twoim słowie, w cieniu
prawdy pozostanę.
Poets of the Fall - Children of the Sun
Zupełnie obok, krążę wokół ustępującego „dalej”. Pamiętając
tyle procent, staram się przypomnieć, śniąc o tysiącach, nie widzę pojedynczych
liczb. Staram się iść, ale chcę już się położyć. Cenię cały świat, który
odnalazł swoje prawdy i w nich się odrodził. Czas bym się odwrócił i zaczął
spadać by znaleźć to samo. Niech uderzy mnie wszystko, niech zniszczy każdy krok,
chciałbym tylko nie budzić się sam. Choć raz spojrzeć w sufit, a później na
prawdziwy świat, choćby na sekundę. Głupie marzenie, choć największe, głupi ja,
choć tutaj. Tak jak obiecuję, nie będę już próbował. Kładę się spać. Do bólu. Nie uda się.
Komentarze
Prześlij komentarz