4 Akapity



James Blunt – California

Upadający płatek, strząśnięty ślad. Wsiedliśmy razem do samolotu, trzymając ucałowane dłonie, wzbiliśmy się ku górze. Patrzyliśmy razem przez małe okienka. Zapięte pasy, pozostawione czasopisma, spokój. Dwójka cały czas plotkowała i szalała. Metry na ziemią, prosili o kolejny łyk, szalejmy póki żyjemy. Nie pamiętam ile minęło czasu, ile pędziliśmy na drugą stronę, ale powoli lądowaliśmy, znowu ściskając swoje ciała. Witamy w nowym miejscu, oklaskami znamy chwilę. Zabieramy wspólny bagaż, który po chwili niosę i kierujemy się w stronę taksówki. Wszystko przygrzewa słońce, a my cieszymy się chwilą. Wyobrażenie teraz i zaraz, nawet nie wiem na kogo patrzę, a jednak spoglądam.


James Blunt – Courtney’s Song

Na drewnianym stoliku płonie świeca. Krążę wokół niej palcem. Łapię za telefon, przesuwam w dół i chcę napisać, wiem, że już nie mogę, nie potrafię. Robi się coraz ciężej. Chcę zadzwonić, ale wiem, że tego nie było nigdy, na to nie było szans, na liście znalazłem się na szarym końcu. Nawet jeśli bym przysiągł, że nie chodziło o tysiące rozmów, godziny w sekrecie wyszeptane, chciałem tylko słyszeć twój głos, to tak boli, że dziś próbuje go sobie przypomnieć. Nie pamiętam, już żadnego, choć to zawsze był mój znak. Za dużo dobrych słów, za dużo ratunków, na które może za bardzo sobie pozwoliłem, czuję jak obmywa się mnie świat, nie wiem, czy popełniłem drobny błąd, czy wszystko prowadziłem źle. Teraz siedzę tu, biorę kolejny łyk, pomagam i dalej się zastanawiam. Jak dwadzieścia cztery godziny mijają tak szybko, gdy ta sekunda się tak dłuży?


Seasons of Love

Czeka mnie jeszcze kilka tekstów, jeszcze kilka słów. Odcięcie od świata, skupienie się na kilku słowach, piosenkach, które już zmieniły tyle żyć, najpiękniejszych. Od wspaniałości sprzed 15 lat, teraz zastanawiam się jak stworzyć własne dzieło. Może jest jakaś szansa. Otworzyć oczy, ogarnąć się, wyłączyć telefon pisać w rytmie znanych piosenek. Chcę to zacząć i skończyć w chwili, która będzie trwać z myślą o wszystkich. Kochać miliony, tworzyć okrojoną historię, by istniała radość choćby na sekundę. Zawrócić wszystkim dookoła i czasem spojrzeć na samego siebie. Oby się udało.


James Blunt – Don’t Give Me Those Eyes

Rozświetlony pokój i nasze spojrzenia. Rozbite uczucie, miłość, która w niektórych oczach nie miała prawa bytu. Patrzę jak to wszystko z Tobą się oddala. Nie mam siły już nawet wyciągać dłoni, nie mam siły wołać. Nie spoglądam już nawet w tę samą stronę, nie oparłbym się niczemu, ideał już się wydarzył i nie byłem odpowiedni. Szczebel na platformie życia, rakieta w górę, załzawiony stopień, który ze spuszczonym wzrokiem celuje w nicość. Ile razy byśmy wylądowali, ile zatrzymali, ile zobaczyli, ile spełnili. Całe gadanie by się skończyło, wszystko by się spełniło. Nie czuję już nawet powodu, by cokolwiek mówić. Tracę się w przykryciu wszechświata. Nie chcę, nie chcę, nie chcę, chcę, boli. Nie mogę spojrzeć, nie potrafię, muszę ściszyć głos, nie wiem co zrobić, ratujcie mnie. Na zero, na jeden, po nic.

Komentarze

Popularne posty