Ach
Jego mała kocica zamruczała i lekko podrapała. Zbliżył się,
a przygryzła mu wargę, przejechał dłonią, a otrzymał uśmiech. W cudzie znowu
się obudził, w szczęści odnalazł sens, ach love.
Do Nieba i powoli z powrotem, zabrali
się w głębokim uścisku i radości. W przyjemności, chwili i mrrr. Z drobnym, denerwującym rumieńcem, ach Ona, bez opamiętania,
z uściskiem i zwariowanymi zmysłami, ach On, z bliskością, z szybkością, z
napaleniem, ach Oni. W idealnym świecie po prostu wzdychają i w swoim uścisku
pozostają. Śmieją się ze swoich chwil i tak po prostu spoczywają. Serca się
uspokajają, a jednocześnie w jednym tempie wiecznie biją, zmysły powoli odpoczywają,
a jednak ciągle wariują. Ach Oni.
Odsunęli wszystkie meble i zaczęli tańczyć. Jak dawniej,
wariaty złączone w uścisku, skaczą i kołyszą się ku swojej uciesze. Wokół nich
cztery ściany obudowane staraniem. Wie, że nie lubi tej piosenki, ale i tak ją
rozśmiesza. Po chwili wskakuje nowa i Ona wydaje dźwięk zachwytu. Na jego
ustach pojawia się uśmiech, a jego stopy uderzają inny rytm. Szaleni, wiecznie
żywi, zawsze dla siebie ludzcy. Kochanie,
wołał, kochanie to wszystko jest idealne.
Całowała i powtarzała Wiem. Wieczna
skromność, warta każdego poruszenia kącików. Wziął ją na ramiona i pocałował
jak nigdy. To był ten moment, gdy prosty czyn był tym, który wywracał wszystko
do góry nogami. Och, ta Dwójka.
Padli zmęczeni na łóżku. Ukochane zbliżenia, szalone tańce i
swoją obecność. To wszystko dawało życie, to wszystko dawało oddech. Teraz
spoczywali w swoich ramionach próbując go uspokoić. Patrząc przez szerokie
okno, wskazywali na gwiazdy. Całe Niebo należało do nich, a świat istniał tu i
teraz. Bahamy daleko, Bahamy blisko, dotyk i dłonie złączone. Jaki szczęśliwy, mówiła z uśmiechem.
Taki właśnie był. Tak wygląda człowiek, który na jedną chwilę czeka całe życie.
Na jedną Osobę i jedno zdanie, które na zawsze zmieni wszystko. Ja Ciebie też. Chciał wtedy płakać,
chciał wtedy po prostu paść w jej ramiona. Ona objęła go mocniej i pocałowała. Jestem tutaj, na Zawsze. I tak została.
Do teraz, siedzi, całuje i czeka. I przede wszystkim Kocha. Pierwszy raz ktoś
kocha. Ach, Ona.
I tak teraz kładzie się już sam. Spogląda w sufit i znowu
się zaśmiewa, zakrywając dłońmi swoją twarz. Wszystko co piękne jest tutaj.
Każde walki, każde cierpienia i próby, one prowadziły do tej chwili. Każde
uśmiechy, żarty, spojrzenia. Łzy, problemy i nałogi. Do teraz. Jej śmiechu,
przytulenia, zadrapania, jej obecności, miłości i radości. Wszystko znalazło
swoje miejsce, a całe serce zapełniła radość. I gdy tak leżał znowu słyszał te
słodkie melodie. Odgłosy Aniołów i bębny wspaniałych. Cały świat ułożył
najpiękniejszy musical i nareszcie zaczynał śpiewać. I w snach już widział
tylko jedno. Ją, która łapie go i małego pieska. Razem uciekają na koniec
wszechświata i po prostu są szczęśliwi. Ach, to wszystko.
Jedna chwila, jeden moment, jeden dzień, z Tobą, znowu staje
się najlepszym.
I hear symphonies in my head
Komentarze
Prześlij komentarz