Kings & Queens
Wbiegliśmy na górę i wzięliśmy głęboki oddech. Każde z Nas
wskazywało inne kierunki, inne miejsca. Zobacz kochanie jaki piękny jest ten
świat. Podbiegłaś do krawędzi i nachyliłaś się by spojrzeć na te mrówki w
oddali. Podbiegłem i złapałem Cię. Mała fobia, duży strach, wielka miłość.
Przyciągnąłem do siebie i przytuliłem. Oboje odchyliliśmy maski i złożyliśmy na
swych ustach pocałunek. Nie potrafiliśmy latać, a jednak byliśmy pośród chmur.
Razem, obiecani, wzbiliśmy się na same wyżyny. Robiłaś zdjęcia i cieszyłaś się
całym światem. Ja tylko patrzyłem na Ciebie i wiedziałem, że mój jest właśnie
tutaj i nie istnieje nic piękniejszego.
Wyskoczyliśmy z samolotu prosto na kanapę. Wtuleni,
wcałowani i zakochani. Utwory w tle ciągle się zmieniały, jedne ja kochałem,
inne Ty nie znosiłaś. Przyciągnęłaś mnie mocniej i wgryzłaś się w moją wargę.
Całe moje ciało zwariowało, a dłonie błądziły po Twoim ciele. Uśmiechałaś się,
a ja potrafiłem tylko to samo. Oboje złapaliśmy swoje czułe miejsca próbując
zawisnąć na Księżycu. Roześmiani i zwariowani tworzyliśmy własne szalone
historie. Dając przyjemność, zaspokajając napalenie, łącząc się w uczuciu i
chwili, to właśnie jest nasz świat. Najpiękniejszy i idealny. Właśnie z Tobą,
tu i teraz.
W samochodzie pędząc przed siebie. Ostatni bieg pozostawiony
jakby na zawsze, a moja dłoń na Twej nodze złączona z Twoją. Obracasz się i
sprawiasz, że robi mi się gorąco. Przekręcam głowę i nie potrafię uwierzyć.
Całe życie to sen, marzenia to najpiękniejsza jawa. Bicie serca, odgłos umysłu,
delikatny dotyk, szczery pocałunek i niesamowita bliskość. Eden, w zwykłym
piekle. Nie chcemy budzić się sami, nie chcemy zasypiać bez uścisku. Cierpliwi
czekając na nowy świat i prawdziwą chwilę, gdy nareszcie wszystko będzie
idealne i spokojne. Ocalmy się teraz.
Rozłożeni na kocu, otoczeni świecami. Przepraszam, że znowu
płaczę, przepraszam, że sobie nie radzę. Walczę z tym wszystkim, żeby przeżyć,
żeby uwierzyć, walczę przede wszystkim dla Ciebie. Nie potrafię tak po prostu
wstać i cieszyć się życiem, nie chcę zawalczyć za lepsze życie i nie wiem jak
pozwolić sobie na nadzieję. Wtedy piszę do Ciebie, wtedy patrzę na Twój
uśmiech, dostaję odpowiedź i czuję dotyk. Na nowo zbieram w sobie siły i
zasypiam spokojnie. Ćwiczę i staram się by nic mnie nie ruszyło. Odpuszczam
dawny świat, nawet jeśli boli, porzucam prawdziwe opowieści, nawet jeśli
szukają ujścia, zamykam to wszystko w małej puszcze Pandory. Wrzucona do
oceanu, jak walizka z przed wielu miesięcy, po prostu odpływa. Za nią paczka
papierosów i plastikowa buteleczka. Siadam na plaży i pozwalam by łzy leciały.
Czuję na policzku chusteczkę i drobny pocałunek. Dłoń na mojej i głowę na
ramieniu. Wiem, że mnie uratowałaś, wiem, że ratujesz. Mówisz, że wszystko
będzie dobrze, że nie ma po co się martwić. Każesz mi walczyć i pozwalasz mówić
to co złe. Odmieniasz i ratujesz. W każdej sekundzie.
Mówimy sobie dobranoc i odwracamy się na swoje boki oddalone
o kilka kilometrów. Zdarza mi się jeszcze coś napisać, na „wielkiej” stronie,
czy małej wiadomości. Czasem zamykam oczy i odpływam, nie mogąc znaleźć sennego
ukojenia. Rano budzę się i widzę od Ciebie słodkie słowa. Nie mogąc uwierzyć,
wiem, że ten dzień od razu jest cudownym. Wymieniamy się radościami, drobnymi
zdjęciami i postępami. Idealni dla siebie, Królowa i Król poje*anego świata,
tylko dla siebie. Nareszcie to wszystko co było złe znalazło swój sens, na sam
koniec nastał nowy początek.
Kocham Cię najdroższa. Mocniej niż wczoraj i trochę mniej
niż jutro.
I don’t mean to be
profound
But if I’m still around
We are still kings & queens
Of the underground
But if I’m still around
We are still kings & queens
Of the underground
Komentarze
Prześlij komentarz