Simple Written Life
Usiedliśmy na kanapie. Jak stara para włączyliśmy telewizor
i śmialiśmy się z przypadkowego serialu. Po chwili położyłaś głowę na moim
ramieniu. Uśmiechnąłem się. Taki ideał trafił się właśnie mi. Minuty mijały, a
ja czułem, że już Cię ze mną nie ma. Pochyliłem głowę i zobaczyłem Twoje
zamknięte oczy. Świat toczył się dalej, a Ty byłaś już w innej krainie. Moje
ramię powoli zasypiało, ale nie chciałem go ruszyć. Wyglądałaś tak słodko. Wyłączyłem telewizor i wziąłem Cię na ręce.
Jakby przez sen, wyszeptałaś Pójdę,
ale to nic nie dało. Wtuliłaś się i pozwoliłaś zanieść. Położyłem Cię w naszym
łóżku i pocałował w policzek. Przykryłem cienką kołdrą i patrzyłem jak obracasz
się na drugi bok. Jestem takim szczęściarzem. Cofnąłem się i poszedłem do
swojego biura. Siadłem przy biurku i zacząłem notować.
Tego dnia byliśmy na plaży skacząc pomiędzy falami. W pewnym
momencie poszłaś i robiłaś zdjęcia. Cały świat stawał się pięknym pod Twoim
magicznym zaklęciem. Odsunąłem się i patrzyłem jak pracujesz. Popatrzyłaś na
mnie i ruchem dłoni wskazałaś bym znalazł się przed obiektywem. Tyle lat, a
ciągle nieśmiały. Poszedłem prosto na ocean i uniosłem głowę w stronę słońca.
Czułem na sobie ciepło promieni i Twojego błysku. Zamknąłem oczy i próbowałem
wyobrazić sobie piękniejsze życie. Nie było takiego. Odłożyłaś aparat,
podbiegłaś i objęłaś mnie. Pocałował w ramię i powiedziałaś Kocham. Jednak było.
Wróciliśmy do domu zmęczeni. Prace, chwile dla siebie i
chwile dla pasji. To wszystko tak bardzo męczyło, równie tak jak cieszyło. Śmialiśmy
się i całowaliśmy gdy otwieraliśmy drzwi. Podbiegł do nas piesek, którego oboje
ugłaskaliśmy. Ściągnęłaś buty, zabrałem Twój płaszcz i dałem jeszcze jeden
buziak. Chciałem w usta, ale Ty przesunęłaś i dostałaś w policzek. Zaśmialiśmy
się oboje. Wzięliśmy po łyku wody, patrząc sobie w oczy. Usiadłem w fotelu, a
Ty na moich kolanach. Pokazywałaś mi zdjęcia na aparacie i oboje wybieraliśmy
najlepsze. Powtarzałaś, że niektóre obrobisz, powtarzałaś, że są nie takie jak
chciałaś. Ja tylko patrzyłem jaka jesteś piękna i pełna pasji. Wiedziałem, że
nawet dla Ciebie te najgorsze, dla mnie były najpiękniejszymi. Uderzyłaś mnie
lekko nie raz, pocałowałaś nawet więcej i wzruszyłaś. Oboje ocieraliśmy łzy. Po
skończonej pracy zaniosłem Cię na kanapę i włączyłem telewizor.
Skończyłem pisać wiedząc, że to najmniejszy zalążek wielkiej
opowieści. Codzienne przygody, codzienna edycja, codzienne próby stworzenia
arcydzieła. Moja największa inspiracja spała ścianę obok. Odpisałem na
wiadomość przyjacielowi, powtarzając, że ukochana czeka, aż do Niej dołączę. Wiedziałem,
że już dawno śpi, wiedziałem, że rano żartem przeprosi. Uśmiechnąłem się na
samą myśl. Zamknąłem laptopa i wszedłem do sypialni. Ściągnąłem koszulkę i
położyłem się obok. Jeszcze raz pocałowałem i przytuliłem. Sen nie był dla mnie
łatwą czynnością, a jednak przy Tobie zasnąłem po chwili. W krainie snu znowu
Cię zobaczyłem i znowu z Tobą zatańczyłem. Po krótkiej chwili nadszedł ranek. Ten
najpiękniejszy spędzony w Twoich ramionach. Anioł tuż obok.
W najokrutniejszym świecie dwójka kochanków spotkała się. Po
krótkie chwili zakochała, sercem złączyła i tak już przez wiele miesięcy
pozostała. Codziennie odkrywając się na nowo, próbując nowych sposobów na
szczęście i uzdrowienie, na koniec zamykała się w uścisku idealności. Małych Bahamów, które dla siebie stworzyli.
Pocałunków w których strzelały fajerwerki, chwilach bliskości w których serca
wyskakiwały z piersi. Nowego życia, które zostało stworzone dla tej idealnej,
dla siebie, dwójki. Na jawie idealnie słodcy, we śnie idealni piękni. Kim byli
dla siebie, tym przez całe życie chcieli być. Tu i teraz.
Who I am with you is
who I really want to
be
Komentarze
Prześlij komentarz