Still
Odwrócił się i spojrzał za siebie. Cały tłum, setki
historii, nieważne wspomnienia, wszystko odpłynęło. Wziął głęboki oddech,
wyrzucił paczkę, wyrzucił eeeeee, odmówił, zaśmiał się i pobiegł. Przysiadł na
skraju świata i chwilę zapłakał. Słyszał jeszcze krzyki, słyszał ludzi, którzy
mówili,że to jego wina. Łkał i próbował uspokoić bicie własnego serca. Zamykał
oczy i szukał ciemności. Dlaczego teraz miałby nie przechylić się do przodu?
Dlaczego po prostu? Z wielu powodów. Poczuł jedną rękę na ramieniu, która
przesuwała go do tyłu, drugą na sercu, która w kilka chwil uspokoiła jego
bicie. „Nawet gdybyś był tam, Anioł przyciągnąłby Cię z powrotem”. Złapał ją za
piękną dłoń i pozwolił się prowadzić. Przez piękne krainy, miejsca o których
oboje w głębi marzyli. I nareszcie tam dotarli. Do Siebie.
Trzymał ją, przyciągał i tulił. Całował w policzek tak
często jak tylko mógł i wpatrywał się w cały jej ideał. Wszystko o czym marzył
spełniło się w Niej. Więcej niż mógł. Gdy położyła się na nim i oboje po prostu
wsłuchiwali się jak ich serca powoli zwalniają. Wtulali się i całowali.
Patrzyli na ekran i cicho podśpiewywali. Mruczeli i na księżycu lądowali. Ona
stworzyła świat, który w kilka sekund stał się tym idealnym. Miejscem w którym
można uwierzyć, chwilą w której nie trzeba płakać. Drobnym dotykiem pełnym
nadziei i chęci na nowe jutro. Właśnie
taki wspaniały świat.
Ciężkie chwile nadeszły i oboje zniknęli. Tak jak zawsze
marzyli i chcieli. Budząc się obok rano i w środku dnia, w swoich objęciach
spoczęli. Razem się wspierali i tworzyli swoją sztukę. Wskazywali kierunki i
śmiali się z pomyłek. Przepraszali za głupoty, przepraszali za złe słowa.
Patrząc sobie w oczy powoli zanikali w swoje światy. Lądowali na swoich łóżkach
wpatrując się w sufit. On uśmiechał się i marzył o Niej, Ona właśnie do niego
pisała. I tak w słodkim Niebie łączyli się rękoma i odpływali, patrząc sobie w
oczy. Czekałam, Czekałem. Razem na siebie, całe życie, nareszcie.
Zakochany, zakochana. Ułożeni obok siebie, wpatrzeni w
gwieździste niebo. Uzdrowieni swoją obecnością, ludzcy dzięki swej miłości,
prawdziwi dzięki sobie. Roześmiani jak nigdy. Szczególnie on. Śmiał się,
cieszył i czuł szczęśliwy, choć mówił, że to nie istnieje. Patrzył jej w oczy i
odmienił całe swoje życie. Dotknął kącików i przywołał najpiękniejszy uśmiech
tego świata. Chwila z Nią i całe zło znikało, chwila z Nią i wszystko miało
sens. Późne noce spełnione w objęciach
krótkich zdań i powtarzanych słów. Co z tego, gdy one są takie piękne? Właśnie…
Tyle dni prowadziło do tego jednego, tylko uśmiechów, tyle słów, by usłyszeć
jedno Kocham, tyle zła, tyle smutku,
tyle problemów, by po prostu zostać przytulonym. Nastało i nie przestanie. I to
jest właśnie piękne.
I love you so
So would You go with me
Komentarze
Prześlij komentarz