#3 Archive
Dziwnie. Goni mnie czas.
Śpieszyłem się tyle razy. Słuchając prostych słów, powoli
oddalam się w inne miejsce. Muszę się znowu pędzić, na nowo muszę próbować.
Chcę spróbować.
Może tym razem.
Uch, ale mną zatacza.
Witam Cię. Witam w nowej szansie, na nowe istnienie,
wspaniale nazwane pierdolenie. Może,
może, może, na pewno. Nie jest z nas żaden Yoda,
ale mówimy, że nie będziemy próbować, tylko robić. Cokolwiek to oznacza, grzechy
mamy policzone, teraz klikamy reset, teraz tańczymy w dwóch osobnych pokojach,
teraz spoglądamy na drzwi, które jeszcze długo pozostaną zamknięte.
Witam Cię, gdy otwieram następne, te pierwsze moje. Kładę
rzeczy, kładę walizki i torby, padam na podłogę i rozglądam się za łzą
uśmiechu. Jestem tutaj by na nowo przewrócić światem, jestem tu by skończyć
wszystko co było, by zacząć nowy oddech, jestem tu by kochać i o tym pisać.
Uch, ale mną zatacza,
nawet gdy idę w jedną stronę.
Spotkam Cię w momencie, którego nie przewidzę. Spotkam Cię w
chwili, którą dokładnie zaplanuję. Usłyszę o Tobie z daleka, usiądę tuż obok
przypadkiem, będę naprzeciwko, gdy się umówimy. Z całego świata tylko jedno
jest pewne – istnieje szansa, że Cię zobaczę.
Zamyka się kolejne koło, teraz może zacząć się właściwe
życie. Chciałbym byś w nim była, chciałbym byś z daleka spoglądała i się
uśmiechała. Ten sam czar, który będzie działał coraz mocniej. Ty, która
będziesz wywoływać szybsze bicie mojego serca, Ty która da inne reakcje, Ty,
która będzie, Ta o którą będę się starał najbardziej na świecie.
Mój kawałek Nieba, Anioł w którego wierzę, ale którego mogę
nie poznać. Zaraz zacznie się kolejny dzień, zaraz stanie się następny rok,
zaraz zyskamy szansę.
Powstaną podobne słowa I historie. Będą tylko piękniejsze,
będą niezwykłe tak jak My.
Skończą się wymówki i zbędne argumenty. Będziemy tylko
uspokajać swoje myśli.
Może gdzieś w oddali leży ta szansa, która zaczyna się już
za kilka chwil? Boję się, że te minuty miną, że znowu cały świat wybuchnie, ale
nic się nie zmieni. Boję się, że wszystko co było złe przejdzie na kolejną
datę. Wiem, że na to nie pozwolę, ale strach istnieje.
To tylko My, my się boimy, my nie wiemy co dalej, ale chcemy
wiedzieć. W oddali istnieje cały świat, który dopiero poznamy. Jeszcze tylko
kilka kroków, kilka sekund.
Myśleliśmy, że już się nie wspomnimy, myśleliśmy, że nie będzie
boleć Teraz czas złączyć nienawiść z miłością, uczucie z jego brakiem.
Czy były tańce, czy były pocałunki, dziękuję, czy były
uderzenia, czy były popchnięcia i krzyki, dziękuję, czy były słowa, które
raniły przed, w trakcie, po; dziękuję. Boli, ma boleć, zasługuję, boli,
zasługujemy, nie ma już niczego, nie ma nas.
Z wielu prób został tylko kurz, pojedyncze pamiątki, setki
wspomnień. Och, to właśnie My, piosenki, które w sekundę przypominają jak przez
moment było idealnie. Za tę idealność przepraszam, za tę idealność wielbię.
W załamaniu, w wypełnieniu, były chwile, które na zawsze
wszystko odmieniły. Nareszcie wyznane, nareszcie zamknięte.
Przysięgam, że tym
razem nie odchodzę.
To naprawdę nie odejście, to naprawdę nie coś innego. Jak Doktor, przejdę regenerację, trochę
inaczej się obetnę, zmienię koszulę, wybielę uśmiech, spojrzę w lustro i
przestanę się poznawać. Zmienię swoje miejsce i wezmę głęboki oddech. Zacznę na
nowo pisać i czytać, ech, zrobiłem to już miesiące temu, ale zrobię to znowu.
Usiądę na twardym materacu, ale swoim, na twardej podłodze, ale swojej. Spojrzę
przez okno, brudne, ale swoje. Tam jest cały świat, cały mój świat, moja
inspiracja, tam gdzieś jest też mój skarb, ten do którego nikt nie narysował
mapy, a jest najcenniejszym.
Będziemy biec i będziemy szaleć, będziemy biec i będziemy
się śmiać.
Potrzebujemy humoru i potrzebujemy uśmiech. Naszym oddechem
będzie muzyka i śpiew, kamera towarzyszem, pocałunek darem, alkohol upojeniem.
Będzie wszystko co kochamy i jeszcze więcej. Wszystko stoi przed nami otworem,
choć ten jeden raz, choć w tej ostatniej chwili, możemy spróbować.
Jestem gotowy. Gdy zegar wybije 00:00, jestem gotowy.
Komentarze
Prześlij komentarz