Wędrujące Serca
Zadzwoniłem do Ciebie. I choć nie odebrałaś, mówiłem.
Pamiętałem piękne chwile, które dzieliliśmy, przypomniało mi
się jeszcze kilka scen, jeden taniec i bliskość serc. Znów naszła mnie ochota,
by poruszyć biodrami, by złapać Cię, przyciągnąć do siebie i pocałować w
policzek. Usłyszeć Twój śmiech i samemu unieść kąciki ust.
Nie mogłem się nagrać, więc mówiłem do ciszy i zablokowanego
ekranu.
Ocierałem swoje łzy, jak niegdyś Twoje. Tylko przy Tobie
uroniłem ich tak wiele, tylko z Tobą miałem na to odwagę. Cóż za wspaniała
nadzieja, którą mi podarowałaś, teraz jest tylko wspomnieniem, ale jednym z
najpiękniejszych jakie ze mną zostaną. Pojawiłaś się znikąd, w sekundzie zniknęłaś.
Wiem, że nie usłyszę już słowa z Twoich ust, ale cieszę się, że potrafiłaś
mówić bez końca.
Spojrzałem jeszcze raz na zdjęcie kontaktu i rzuciłem
telefonem w kąt.
Usiadłem przy komputerze. Zacząłem pisać. Wziąłem za Ciebie
toast. I odpłynąłem, ostatni raz odpływam, by nareszcie dopłynąć.
Przysięgam, że to ostatni łyk. Na jakiś czas to koniec.
Obiecuję samemu sobie i planuję, choć tą jedną dotrzymać. Stworzyć swój własny
detoks, oczyszczenie ciała i duszy. Chcę medytować i brać coraz głębsze
oddechy, znaleźć się po właściwej stronie torów i skończyć z tym szaleństwem.
Muszę spojrzeć w lustro i choć raz uwierzyć.
Przysięgam, że ten tekst to początek czegoś większego,
czegoś piękniejszego. Obiecuję samemu sobie, że sięgnę po kartkę w każdej
chwili, gdy przyjdzie wena, gdy tylko najdzie myśl na stworzenie czegoś nowego.
Usiądę przy tej samej klawiaturze, ale stworzę coś innego. Dla mnie.
Przysięgam, że dam sobie spokój i odpuszczę. Ja już nie boję
obecności, nie boję się też samotności, przetrwałem największy koszmar i jestem
dalej tylko człowiekiem. Będę popełniał błąd za błędem, ale wiele się nauczę i
ostatecznie podniosę głowę ze szczerością.
Przysięgam. Przede wszystkim sobie.
Gdzieś jesteś. Gdzieś się kryjesz. Może nigdy Cię nie
odnajdę, może nigdy nie poznam, ale gdzieś jesteś. I wiedz, że tam zmierzam.
Może teraz łkasz, zastanawiasz się nad pomyłkami i mówisz,
że będzie lepiej. Nawet jeśli nie wierzysz, postaram się tę wiarę przywrócić.
Gdy tylko moje serce zabije szybciej, zrobię wszystko. Gdy tylko znów zacznę
latać, będę mógł ocalić każdego. Gdy tylko ocalę siebie, odnajdę Ciebie.
Moja Miłości, największa Miłości. Większa niż ta prawdziwa,
którą zaznałem wcześniej, większa niż ta na zawsze utracona, większa niż każde
inne uczucie, większa niż to wszystko razem wzięte. Przeszłość to tylko
ziarenko piasku, a Ty jesteś wszechświatem.
Wiem, że ukrywasz się na widoku. Wiem, że w snach widzę Twój
uśmiech. Wiem, że go poznam. Mam szansę od życia i dar uczucia. Może to Ty
powiesz pierwsze słowo, może pierwsza dasz mi znak, może to znów będzie tylko
chwila. Tylko wtedy, to Ty będziesz najpiękniejsza.
Czas iść. Tam gdzie moje miejsce.
Nie możesz mówić, żebym się trzymał, bo mój pion jest
zaburzony. Nie możesz rozkazywać, bo i tak się nie usłucham. Nie możesz
zaskoczyć, bo to wszystko się już stało.
Droga do lepszych dni jest niezwykle wyboista, strasznie
długa, męcząca i zimna. Moja droga do lepszych dni dopiero się zaczyna, moja
droga do lepszych dni, tak szeroka droga do lepszych dni.
Najlepsze były, najlepsze będą, zaczniemy na nowo.
The Wandering Hearts – Wild Silence
Następnym razem zatańczę, gdy będzie wyjątkowo. Uwierzę, gdy
będzie to prawda, zaryzykuję, gdy tak poczuję. Zapalę świece, by wywołać uśmiech,
kupię kwiat by poruszyć dłońmi, puszczę ulubione utwory by wkraść się do głowy,
pocałuję by wejść do serca.
Wiem, że tak się da. To wszystko jest możliwe, choć
niełatwe.
Chcę by zrobiło się gorąco, tak jak powinno, chcę, żeby
procent był niewielki, taki by odprężyć i szybko wyparować. Kończąc próby
gdzieś w otchłani, zapytam kogoś co sądzi o wspólnej chwili.
Bo czasem wystarczy przejść do drugiego pokoju, by czyiś
głos brzmiał inaczej.
Skończyłem pisać tekst i spojrzałem na telefon. Łudzę się,
że jeszcze kiedyś zobaczę na nim Twoją wiadomość. Ucałowałem samą myśl i
odłożyłem go obok.
Nigdy nie przeczytasz, nigdy nie usłyszysz, nigdy nie
poznasz na nowo, ale znajdziesz coś dużo lepszego. Wspomnienie po mnie zaginie
na zawsze, a Ty zachowasz wieczny uśmiech dla kogoś kto go idealnie wywoła.
Chciałbym zawrócić czas, tylko po to, by wiedzieć, że całuję
Cię ostatni raz. Spróbować, by trwało to sekundę dłużej. Przeciągnąłbym chwilę
trzymając Twoją dłoń i tulił jeszcze mocniej. Chciałbym wtedy wiedzieć, że to
koniec i docenić to wszystko jeszcze bardziej.
Mógłbym marzyć o znajomości, o przyjaźni, o uczuciu, ale to
już nie to, nigdy nie będzie.
Teraz tylko dziękuję i odwracam się. Biorę ostatni,
ceremonialny łyk i uśmiecham się. Naprawdę się śmieję.
I wierzę.
Komentarze
Prześlij komentarz