#7 Archive
Wspólnie zamknijmy drzwi na
nadzieję. Co Ty na to? Zróbmy coś pierwszy razem, osobno. Podejmij wszystkie
następne decyzje za mnie. Dasz radę, uda się, pozwalam Ci zrobić co chcesz. Nie
przeszkadza mi już nic, nie przeszkadza mi nic.
A jednak, w głowie ciągle tańczę,
ciągle głupieje i mam pustkę. Cały czas moje serce wali, cały czas pyta, cały
czas krzyczy. Pozwolisz mi na jeszcze jedno wtrącenie?
Zadajmy sobie jeszcze kilka pytań
i odpłyńmy na osobnych szalupach, nie oglądając się za siebie. Zapalisz dla
mnie w oddali, a ja wezmę łyk tak blisko. Oboje rozgrzejemy się swoim brakiem.
Dla Ciebie toast, dla mnie pustka, dla Ciebie, dla Ciebie.
To ja cały czas w głowie tańczę,
w głowie głupieję, czuję opustoszały parkiet. Złap mnie szybko w ramiona zanim
się przewrócę, złap mnie za rękę albo daj sobie spokój. Proszę, pokaż mi czym
mam dalej być tym szalonym, pokaż, czy mam zapomnieć, pokaż mi środkowy palec,
bym nigdy nie szukał pierścionka.
W takich chwilach przyszłość
spotyka przeszłość. Chowamy się za kotarą tego co było, żyjąc w chwili.
Chciałbym spróbować zostać w drugim. Potrzebuję jeszcze jednego oddechu,
Twojego uśmiechu. Jeśli go braknie, zostanę z wspomnieniem, zostanę sam z ich
brakiem. Warto czekać i wierzyć, tego kwiatu jest pół światu… choć na krótką
chwilę Ty zakwitłaś najpiękniej. Piszę do Nieznanej, piszę do Niewiadomej, tej
której imię miałem w dłoniach przez moment, a która głowy nie opuszcza.
Jak się mówi koniec, gdy boi się
powitania?
Wybiorę się w podróż. Przejadę
się na spotkanie. Usiądę tam, gdzie świeci słońce i zamówię mrożoną herbatę.
Poprawię okulary i otworzę książkę. W słowach zobaczę Twoje odbicie i znów nie
będę mógł się skupić. Podniosę głowę i zobaczę, że siedzisz niedaleko.
Uśmiechnę się i popatrzę jeszcze przez moment, zanim znów się rozpłyniesz.
W innym miejscu, w innym kraju, w kompletnie innym świecie, dobrze jest wspominać piękne chwile. Może te najkrótsze zostają najdłużej, może moment zostaje na zawsze.
Dobrze, że mam osoby, które mnie
uspokoją. Cieszę się, że ktoś mi powie, czy szaleję, czy nie. Idealnie, że mogę
powiedzieć trochę więcej i już się nie bać. Tak dziękuję, że gdy za moment znów
będzie źle, też powiem to na głos.
Pamiętam jak to jest czuć i cały
czas to potrafię. Mogę oddychać, nawet gdy jest ciężko. Mam nadzieję, nawet
jeśli tak często zabieraną. Co chwilę spoglądam w stronę telefonu, wierzę, choć
sam nie wiem w co. Kolejny dzień, następny początek. Muszę tylko się obudzić.
Puszczę za wspomnienie lampion.
Zapalę świecę i zostawię ją w cieniu. Niech innym oświetli drogę do radości.
Przejdę się dalej tą ścieżką, która nie wiadomo do czego prowadzi. Może w
oddali też zobaczę jakiś promyk, kolejny znak nadziei. Zacznę biec i się
cieszyć, uśmiechać i wzruszać, jeśli byłem już tak blisko, może naprawdę już
niedaleko. Głęboki oddech.
Komentarze
Prześlij komentarz