#6 Archive - Dobry



A nasze minuty? Wskoczyliśmy razem do samochodu i jechaliśmy donikąd. Podobały mi się te sceny. Miasta się zmieniały, słońce zachodziło, muzyka grała głośno, a My śmialiśmy się tak głośno. W duchu tańczyliśmy, w sercach tuliliśmy. Nikt nie chciał się przyznać, żadne nie chciało za szybko zbliżyć dłoni.
Zatrzymani na samej górze, w zimnie, bliscy, spoglądaliśmy jak cały świat kładzie się spać. W oddali słyszeliśmy zwierzęta, blisko swoje zauroczone głosy. Nie chciałem wsiadać, nawet gdy zacząłem się trząść, nie chciałem wracać, nawet gdy wybiła północ.
Spojrzeliśmy na siebie i rozeszliśmy. W dwie różne strony, z uczuciem, które niedługo zgasło.




Czy myślisz czasem, że gdyby nie dzieliła Nas odległość, teraz bylibyśmy razem? Zastanawia Cię, czy jeśli poznałbym Cię w pubie, a nie tutaj, to bylibyśmy razem? A może poczułaś coś bez dotyku, usłyszałaś uczucie bez głosu, zobaczyłaś szczęście zamykając oczy? Wierzysz, że cokolwiek może się zdarzyć?

Mam do Ciebie kilka pytań, nie chcę odpowiedzi. Nie wiem, czy jestem daleko, czy zaraz zjawię się obok, chcę usłyszeć pukanie do Twoich drzwi, chcę zobaczyć jak je otwierasz, jak nie wierzysz. Może zostawiasz mnie tam, ale dalej cieszysz się zaskoczona.





Zagrali ostatnią piosenkę miłosną. Nastąpił ostatni wolny taniec i goście wychodzą. Wszyscy się zbierają, a My trwamy na parkiecie, nie mogąc się rozłączyć. Czuję jak bije Twoje serce, jak Twoje ciepło ogrzewa całą moją duszę. Zapach ożywia w każdej sekundzie, dotyk zmienia marzenia, jak Ty działasz. Nie widzę Twojej twarzy, a Ty działasz.

Dedykują Nam wszystkie utwory, reflektory kierują się na zakręcone i roześmiane istnienia. Oczyszcza się cała droga, a My bliskością czarujemy. Spoglądają jak się przechylasz, patrzą jak przesuwasz dłonią po mojej twarzy, nie mogą oderwać wzroku jak porusza się Twoja sukienka. Oczy skierowane tylko na Ciebie, wiesz jak bardzo mi to nie przeszkadza, bo w takich chwilach, ja też widzę tylko Ciebie.

Kołyszemy się, a sala powoli się zamyka. Gasną światła, a na środku tylko jedna para jeszcze uśmiecha się do siebie. Łączą się w pocałunku, z zamkniętymi oczami zanikają w swoim prywatnym świecie. Oboje budzą się.




Wszystko co najpiękniejsze, zostało już napisane. Każda doskonałość gdzieś już jest, a ideały podobno nie istnieją. Najsilniejsze uczucie już miało miejsce, a najsłodszy uśmiech widzimy tylko przez sekundę. Każda szalona noc już minęła, każdy dobry film był już wyświetlony, każdy wzruszający utwór już wywołał łzy. Zjedliśmy już najsmaczniejsze danie i wypiliśmy największe zdrowie, najlepszym alkoholem. Wszystko co prawdziwe, wszystko co najwspanialsze, już się wydarzyło.

A jednak… czuję, że gdy się pojawisz, bardzo mnie zaskoczysz.





Nie jestem pewien, czy to wspomnienie, czy marzenie.

Pamiętam jak przez okno przebiły się promyki. Spadły prosto na moją twarz, Twoja dalej słodko spała. Otworzyłem oczy i spojrzałem jak delikatnie oddychasz. Tak pięknie wyglądałaś, tak mocno się tuliłaś. Ucałowałem Twoje czoło i znów próbowałem zasnąć.

Do tych drzwi już nikt nie zapukał, byliśmy razem na kilka chwil, wielkie Nie Przeszkadzać.

Nie wiem, czy to wspomnienie, czy marzenie.

Wstajemy i odchodzimy. Patrzymy i śmiejemy. Całujemy i trzymamy dłonie. Rozchodzimy się, ale wiemy, że jeszcze kiedyś się spotkamy.


Mijają dni, tygodnie, miesiące i znów lądujemy w swoich ramionach.
I to na pewno jest marzenie.





Jeśli naprawdę gdzieś tam istnieje szansa, teraz chciałbym Cię przeprosić za każdą noc spędzoną osobno.

Mamy szansę, by się zobaczyć, spotkać i poznać. Uścisnąć dłonie, zaskoczyć i zapominać swoich imion. Mamy szansę pocałować się znienacka albo długo to planować. Mamy na to bardzo dużo czasu, wierz mi, nie musimy się śpieszyć, nawet jeśli naprawdę do wszystkiego już tak niewiele brakuje.

Jeśli naprawdę istnieje szansa, chciałbym byś teraz uśmiechała się jak najwięcej, tak bym później mógł tylko ofiarować Ci więcej szczęścia.

Może teraz dużo płaczemy, może mamy wiele problemów, stresów i nie wiem w którą stronę potoczy się Nasze życie. Teraz mamy prawo tracić wiarę we wszystko, rezygnować ze ślubu, rezygnować z dzieci, rezygnować z każdej rzeczy, która w tej chwili wydaje się być abstrakcją. Możemy udawać, że kariera Nas wypełnia, możemy naprawdę temu ufać. Pewnego dnia może nawet powiemy, że życie samemu to ten właściwy kierunek.

Jeśli naprawdę istnieje szansa, w tej chwili chciałbym byś się nie smuciła, a później pozwolić ocierać każdą łzę. Chciałbym obiecać, że ich nie wywołam, nawet jeśli nie mogę.

Wiem, że to tylko słowa, niektóre zbyt przesadzone, inne naiwne. Trudno w to wszystko wierzyć i w tym wszystkim szukać sensu. Każdego dnia może dokuczać nawet oddech, ale w tej cząsteczce wiary, chcę iść dalej. Wiem jak to wszystko może brzmieć, ale chciałbym to kiedyś przeczytać i się uśmiechnąć, bo mogłem mieć rację.


Jeśli naprawdę istnieje szansa, chciałbym byś teraz się ją poczuła i wiedziała, że jestem w drodze. Nawet jeśli będzie trwała bardzo długo.

Komentarze

Popularne posty