Ha World



Nie było po co przesadzać, nie było dokąd zmierzać. Rozcięte drogi, góry, które stały się wklęsłe, oceany które zamarzały. Piasek stał się zwykłą ścieżką, a ty możesz już tylko iść. Pisz do siebie, może ktoś ogarnie, może ktoś się przejmie, pisz.Teraz się w tym zakop i już nie wychodź. Z idealnych, zmyślonych historii, wyrzeźbisz świat, który zawsze będzie przeciwny.Tysiące historii, wyobrażeń, rzeczywistości, wszystko dla innych, za niektórych walczyłeś, za niektórych dałeś spokój. Cała Ziemia unosi się ponad kosmos, Ty jesteś Atlantydą.


Podniosłem list, które leżał na atłasowej pościeli. Czasem było to jedno słowo, czasem zapisane strona, czasem była to karta papieru w której znajdowała się róża. Zapłakałem ,chowając knykcie pod nosem, wiedziałem. Ze wszystkich sekretów tego świata, jeden z ośmiu cudów mówił nie. Położyłem się i rozłożyłem ręce. Spłonął krzyż i spłonęło istnienie. Wszystko wokół zaczęło się rozpływać Lazarus. Rozpłyń się w powietrzu. Łkaj. Liny łapią twoje dłonie, twoje nogi. Poddaj się. Teraz, może zostać już w tym samym miejscu.


Zakasał rękawy i ucieszył się jak dziecko. Przerzucił kilka, otarł oczy i budował dalej. Hahhahaa, składał budowle bez sensu, jak kiedyś, gdy wręczyli mu trzecie miejsce. Kamienie, piasek, patyki, kłam się sam. Nawet morze nie będzie wyglądać t tak samo. Usiądź w samolocie, złap głęboki oddech i pozwól by nawet słuch przestał istnieć. Zostań w świecie, gdzie płyną łzy, tam byłeś i będziesz. Zgasły pochodnie, ocean stanął w miejscu, zamknęły się szklane drzwi. Owinął się kocem i zaczął się śmiać w szaleństwie. Wybuchy, gwiazdka na niebie składająca się w całość, świat, z którego unika mały fragment. Ziemia dalej się kręci.


A ty wlatujesz w stronę gwiazd. Promyki słońca cię grzeją, spalają komórki mózgowe, gwiazdy spadają i niszczą się na twoim żałosnym ciele. Wszystkie sondy, wszystkie testowe wyprawki zaginęły gdzieś w płomieniach, nauczyły innych, dały znak co poprawić, a ty spadłeś na suchy grunt. Felix myliłeś się, zamarza tylko realność.


Obudź się na podłodze z fałszywego piasku. Usłysz tysiąc głosów, bla bla bla, wiesz, że i tak zamkniesz się. Ten koc pozostanie chłodny, ten świat zamknięty, każda historia bez sequela. Nie dowieźli materiałów, żadna ściana nie powstała na wzór. Ognisko płonęło, ale nigdy nie stało się kominkiem. Drink leżał, ale zmienił się w upojenie. Nie to myślał, gdy tworzył dla dwóch osób. Puste łoże, z zza dużym prześcieradłem, jedno spojrzenie, jedna łza, jeden ruch ręki, wszystko znika. Zatrzymaj się. Tym razem, Ty się rozejrzyj jak wszystko płynie, a ty giniesz w ukrytym kroku

Komentarze

Popularne posty